niedziela, 20 maja 2012

TESTOWANIE: Tangle Teezer



Na początku byłam dość sceptycznie nastawiona do tej szczotki. Długo się zbierałam do jej zakupu. W końcu 50 zł za kawałek plastiku to trochę za dużo...
Do tej pory używałam drewnianych szczotek do włosów. Moje włosy są raczej cienkie, długości do ramion, ale plączą się niesamowicie.
Kiedy pewnego wieczora, podczas rozczesywania włosów po myciu, nagle zadzwonił telefon, a ja, jakby nigdy nic, zostawiłam szczotkę w splątanych włosach, a ona nie spadła, postanowiłam, że najwyższa pora coś z tym zrobić.
Kupiłam Tangle Teezer na Allegro, z przesyłką zapłaciłam 52 zł.

Szczotka jest bardzo lekka. Woda nie wlewa się do środka (sprawdziłam podczas nakładania maski na włosy pod prysznicem). Włosy faktycznie się rozczesują. Nic nie boli. Dodatkowo szczotka masuje głowę.

Minus: "igiełki" bardzo łatwo się wyginają, więc należy uważać, żeby szczotka nie leżała na nich. 


9/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza